Zamiast ruszyć do roboty, siedzę czytam i oczom nie wierzę:
rafalstanislaw napisał(a):O takim rozwiazaniu też już myślę, ale dużego sensu to nie ma.
........
Wydane będzie zgodnie z umową z 2 miliony (razem z gruntem), efektu żadnego.
Za to na wszysto będą papiery i wszystko będzie formalnie grało a ja będę spać spokojnie.
........
Może faktycznie ważniejszy święty spokój.
Wszystko będzie grało, wydane będą 2 miliony i nie będzie to miało sensu?
Kto za to odpowie? W końcu to są czyjeś pieniądze a umowy na takie sumy powinny być dobrze sprawdzane.
Przecież każdy błąd w takiej umowie kogoś może dużo kosztować.
Jeśli urząd zmusza człowieka do bezsensownych działań, tylko po to żeby "w papierach" grało to coś tu jest chyba nie tak.
Myślę, że jak podpisali z toba umowę, która jest niemożliwa do zrobienia bo nie można budować to ktoś za to odpowie, przecież to oni sprawdzają dokumenty i to oni narzucaja umowę (chyba negocjować zapisów "formalnych " umowy nie możesz).
Oni chyba powinni też tak działać, żeby to co najistotniejsze w umowie można było zrealizować i pieniądze były wydane z sensem, a nie tylko pod "papiery".
Z drugiej strony, jak miałbym ponosić takie ryzyko, że jakaś osoba w urzędzie raz coś ci da a drugim razem zabierze, to też wybrałbym takie rozwiązanie i spokój.
Na pewno weź prawnika, i odwołuj się od wszystkiego od czego tylko się da, bo zginiesz w gąszczu ich przepisów i interpretacji.
Zobić jak najwięcej szumu i pójść ze sprawą "wyżej" - może niech ktoś u nich "z góry" skontroluje kto i kiedy sie pomylił.
Wszyscy wiemy jak "jasne i precyzyjne" są przepisy w Polsce.