50 lat - nie pozwólmy, aby nasza przeszłość pozbawiła nas przyszłości


Znowu znalazłem się w mniejszości. Ponad połowa Polaków popiera odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu w reakcji na nadanie przez niego Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imienia Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Jeszcze większa część krytycznie ocenia ruch prezydenta Zełenskiego. Największa część Polaków, w tym także i ja, czci pamięć naszych rodaków zamordowanych przez, między innymi, UkraińskąŚ PowstańcząŚ Armię. Rok temu w felietonie "Nobel dla Polaków" pisałem: "W 2022 roku, przyjęliśmy do swoich domów miliony ukraińskich uchodźców. W środku nocy, prosto z granicy. Przyjęliśmy ich, mimo tak bardzo tragicznej, niedawnej przeszłości. I właśnie to było miarąŚ rozkwitu naszego człowieczeństwa. Także hodowcy ryb godnie wypełnili tę misję. Najpierw był człowiek, a zagrożenia i koszty schodziły na dalszy plan."

Tą naszą postawą sprzed czterech lat, nikt dzisiaj nie ma prawa grać, bo odbiera nam to, co było i jest w tej postawie najważniejsze. Bezinteresowność w pomocy.

Ja urodziłem się zaledwie 10 lat po Wołyniu. Cała rodzina ojca mojej żony została w 1940 roku wywieziona spod Stanisławowa na Syberię. Podróżuję czasem po Bieszczadach, po Podkarpaciu. Odwiedzam polskie i ukraińskie groby, czytam polskie i ukraińskie analizy tamtych czasów...

Uważam, że na błąd Zełenskiego, błędem odpowiedział Nawrocki. Przecież dla Ukrainy, ważniejsza dzisiaj jest walka o życie, dosłownie o życie, niż łagodzenie stosunków z Polską w sprawie UPA. Niestety, ducha w narodzie czasem podtrzymuje nacjonalizm, a przecież powinien patriotyzm. Świadome wrzucenie ich do jednego kotła, dla politycznych korzyści i wzrostu słupków poparcia, jest poważnym błędem, a także koniunkturalnym nadużyciem obydwu prezydentów. Niech oni sobie tam wręczają, odbierają i odsyłają ordery ile chcą ( historia ich z tego rozliczy), ale niech nie motywują tego chrześcijańską postawą. Przecież właśnie na przebaczaniu zbudowane jest chrześcijaństwo. Ich postawa jest plemiennym budowaniem tożsamości wokół krzywd. Ja takiego spoganienia nie akceptuję!

Pisząc: "znowu znalazłem się w mniejszości", nawiązuję do wydarzeń sprzed równo pięćdziesięciu lat. W 1976 roku także znalazłem się w mniejszości, o wiele, wiele mniejszej niż dzisiaj w sprawie Orderu Orła Białego. Wtedy, za odmowę wyjazdu do Radomia na wiec potępiający "radomskich warchołów" wyrzucono mnie z Huty Stalowa Wola z wilczym biletem. Dzisiaj z perspektywy tych pięćdziesięciu lat cenię sobie mój skromny udział w tej "radomskiej" mniejszości. Tylko tak się zastanawiam, gdzie byli, lub gdzie by byli wówczas, nasi dzisiejsi "bohaterowie orderowej przepychanki".

Gdzie jesteśmy dzisiaj? My Polacy 2026 roku? Czy budujemy wspólnotę narodową opartą na wzajemnym szacunku? Czy potrafimy jeszcze spokojnie wysłuchać innych racji? Czy myślimy o współpracy międzynarodowej (międzyludzkiej) w przyszłości, ze wszystkimi sąsiadami? Tak, z Ukraińcami, Niemcami i Rosjanami także? Tylko, broń Panie Boże, proszę nie wyciągnąć z moich słów wniosku, że usprawiedliwiam zbrodnie Putina lub zbrodnie UPA i puszczam je w zapomnienie.

Więc się pytam, to co, nie przebaczymy sobie do końca świata i jeden dzień dłużej? Nie pozwólmy, aby nasza przeszłość pozbawiła nas przyszłości.



Rytwiany 30.06.2026 r. Wacek Szczoczarz








powrót