Pojawia się i znika


Od pewnego czasu, ni stad, ni zowąd, na tapecie tematów rybackich, pojawia się i znika temat branżowej federacji.
Pojawia się, bo intuicyjnie, w dobrej wierze, próbujemy naszym branżowym działaniom nadać kierunek integracyjny. I to jest kierunek zasadniczo bardzo dobry.

Znika, bo dotychczasowe różnorakie przymiarki federacyjne już w założeniu zawierają błąd systemowy, czyli próbują sfederalizować szeroką grupę stowarzyszeń i organizacji rybackich o często rozbieżnych interesach.

Znika, bo rybacy, a więc ci, których przedstawicielstwa oglądają się za federacją, mając normalne wątpliwości, mówią: - A po co nam jeszcze jedna organizacja, jakby tych już istniejących było mało? Po co nam jeszcze jeden znaczek w klapie marynarki? Po co nam dodatkowe koszty (bo przecież w końcu te koszty jakieś spadną na rybaków)?

Federacja organizacji rybackich ma rację bytu wyłącznie, gdy w jej skład wejdą podmioty mające wspólne cele i zbieżne interesy. Warto więc rozważać naturalne ruchy federacyjne organizacji zrzeszających hodowców ryb w tradycyjnych stawach karpiowych (Polski Karp, TPR Pan Karp, PTR, ZPR, LGRY karpiowe). Tylko taka formuła (federacji karpiowej) zapewni jej sprawczość i skuteczność. Federacja bez wspólnych celów i zbieżnych interesów, będzie federacją fasadową, która może generować konflikty i koszty, a tym samym przynoszącą karpiarstwu więcej szkody niż pożytku. Tylko wspólnota celów, może dać federacji siłę, z którą będą się liczyli adresaci naszych postulatów, petycji i oczekiwań. Bez postawienia tego paradygmatu, jako warunku zawiązania federacji, dalsze rozważania o potrzebie powołania federacji są bezprzedmiotowe.

Najpierw porozmawiajmy więc o sensie tej inicjatywy. O potrzebie wypracowania nowej narracji współpracy. O koalicji chętnych, ale dobranej według czytelnego i sprawczego klucza. Dobrać klucz, który pasuje do wielu drzwi, to bardzo trudne zadanie. Czasem trzeba będzie powymieniać zamki w drzwiach. A czasem odważnie stwierdzić, że tych lub tamtych drzwi nie ma co otwierać, bo za nimi to już nie nasz świat, który rządzi się innymi prawami, ma inne cele, inne priorytety, chociaż nieraz wydaje się nam bliski. Owszem, napiszemy piękne regulaminy, wybitni prawnicy ( a jakże) napiszą nam piękny statut. Ogłosimy wszem i wobec powstanie nowej federacji... I co ? I nic, bo zabraknie nam założycielskiego fundamentu wspólnoty celów.

wrzesień 2026 r. - Wacek Szczoczarz










powrót